Trzecia Wyprawa Transatlantycka

29.05.2016 – ...

Wyprawa życia właśnie trwa..

Trasę Olka można oglądać na http://olo.navsim.pl/

(od góry najnowsze informacje o poczynaniach Olka)

14.06

Mamy dobrą wiadomość! Patent, który wymyslił Olek, by uruchomić ster, zadziałał!!! Jego zdolności inżynierskie go nie zawiodły. Jak potwierdził w wieczornej wymianie sms z Piotrem Chmielińskim teraz już tylko kierunk Europa! Nie zakłada, by miało być inaczej! Olek i OLO są już około 650 Mm od Barnegat Light – tylko 2350 Mm do Lizbony! Pogoda Olkowi na razie sprzyja. Kolos czuje się dobrze. Po tym, gdy udało mu się naprawić ster, dostał nową energię i siłę.  To niesamowity człowiek. Sytuacje trudne nie załamują go ale mobilizują do działania. Natychmiast szuka alternatywy i rozwiązania.  Płyń Olek! Jesteśmy z Tobą!
Mapa z pozycją Olka zawsze na http://olo.navsim.pl/

11.06

Olek wreszcie ma za sobą sztorm. Ma piękną pogodę.  Jednak walka z żywiołem niestety skutkowała uszkodzeniem steru. Nasz Kolos robi co może, by go naprawić. Od tego czy to mu sie uda w najbliższych godzinach, może zależeć  kontynuowanie wyprawy.  Olek jest tam sam ale w rozmowie telefonicznej potwierdził, że czuje wsparcie.  Ta dobra energia od nas jest mu teraz bardzo potrzebna.
W wieczornej sesji łączności, sternik i nawigator Jacek Pietraszkiewicz omówili sytuację po sztormie. Wymienili informacje nawigacyjne i techniczne. Olek nie zapomniał również o kibicach. Fragment ich rozmowy, a w szczególności pozdrowienia dla wszystkich fanów, przyjaciół i każdego kto wsparł dobrym słowem Olka – zamieszczamy poniżej.

Jacek dodał, że chwilami głos Olka się łamał, ale po przekazaniu  informacji o tysiącach kliknieć i wpisów, Olek wyraźnie się ożywił i był już Aleksandrem Dobą-Pogromcą Oceanu.

Bądźmy z nim! To bardzo ważne!

05.06.

OLEK PRZY GOLFSZTROMIE!!! Nasz Kolos podpłynął pod “brzeg” wielkiej rzeki. Teraz wszystko zależy od jego ramion i wiatru. Musi jeszcze do niej “wskoczyć”. Silny prąd zabrał go teraz ostro na północ. Nie wiemy jeszcze czy to słaby nurt wsteczny (oceaniczny wir płynący stycznie do głównego nurtu, wirujący przeciwnie do ruchu wskazówek zegara), czy Olek odbił się od silnego głównego nurtu. Pomiary z wczoraj świadczą o tym, że kajak musi być na prądzie. Płynął 5.3 kt na wschód. Jedno jest pewne – Dopłynął do Golfsztromu!!!

Olek jednak walczy, bo zmieniający się wiatr z zachodniego na południowo-zachodni nie ułatwia mu zadania, by wpłynąć do głównego nurtu. Zmieniający się wiatr, to również oznaka nadchodzących kłopotów dziś w nocy. Prognozy zapowiadają silny SW wiatr do 40 kt. Może on naszego kajakarza ponieść znów z dala od oceanicznej rzeki. Przez ostatnie 4 dni, pogodę miał dobrą. Teraz znów Neptun przypomni Olkowi, że to on tu rządzi. Na szczęście, bardzo srogi jeszcze nie jest. [Jacek Pietraszkiewicz-nawigator wyprawy]

03.06

Kurs na południe pomógł! Olo jest teraz około 30 Nm od Golfsztromu. Do tego będzie miał co najmniej 2 dni sprzyjającego wiatru. Płynąc tym kursem co teraz (106) do linii prądu ma około 55 Nm. Gdyby udało mi się skierować kajak bardziej na południe, od kursów 106 do 165, z każdą godziną przybliżałby się do potrzebnego mu prądu o około 1÷1.5Nm. To oznacza, że najpóźniej jutro wieczorem powinien „uruchomić 3 silnik” i wpłynąć na wielką oceaniczną rzekę. Wszystkie informacje zostały już mu wysłane.

Co to oznacza dla Olka? W tej chwili, za pomocą wiatru i wiosła porusza się z prędkością ok. 0.8 do 1 .1 węzła. Sam Golfsztrom w miejscu, gdzie Olo będzie na niego wpływał płynie z prędkością prawie 3 węzłów w kierunku wschodnim. Nic nie ma jednak za darmo. Duża, co gorsza trudna do kontrolowania prędkość to większe niebezpieczeństwa, przed którym nawet trudno uciec. Silny prąd w kierunku wschodnim, napotykając nawet niezbyt silny wiatr z kierunku wschodniego oznacza zawsze kłębiąca wodę i wysokie, strome fale. Ale….. bądźmy dobrej myśli [Jacek Pietraszkiewicz – nawigator wyprawy]

30.05

Ileż trzeba mieć samozaparcia i cierpliwości oraz wewnętrznej siły, by psychicznie wytrzymać to co dzieje się w Zatoce Nowojorskiej. Stosunkowo lekki kajak, wystawiony na wiatr płynie tam, gdzie dosłownie wiatry go skierują. Po 14 dniach żeglugi Olek jest na tej samej długości geograficznej co 19 maja. To musi być bardzo frustrujące. Paradoksalnie jednak obniżając swoją pozycję bardziej na południe zbliża się do Golfsztromu. Taki wariant był rozpatrywany w jednym ze scenariuszy, by Olek zszedł aż w okolice 37 równoleżnika i tam wsiadł na główny prąd oceaniczny, bez pomocy którego nie uda się przepłynąć Atlantyku.
Kajak Olka ma trzy „silniki” i „hamulec”. Pierwszy silnik to wiatr. Drugi to prądy oceaniczne. Trzeci to własne mięsnie i wiosło. Hamulcem jest dryfkotwa. Działanie mięśni zależy tylko od Olka. Ale nie na długo i nie jest on na tyle mocny, żeby przeciwstawić się silnikowi pierwszemu-wiatrowi. Niestety Olek wciąż nie może odpalić drugiego silnika, który ma to do siebie, że zawsze ciągnie w jednym kierunku. I to ciągnie mocno – Golfsztromu. Dopiero kombinacja wszystkich trzech oraz odpowiednio używanego „hamulca” może sprawić, że łódka będzie płynęła tam, gdzie chce sternik, a nie przyroda. Trzeci silnik jest… w zasięgu wiosła. Raptem „tylko” 75 mil morskich od Olka. Czy da radę? [Jacek Pietraszkiewicz – nawigator wyprawy]

24.05

Kończy się ósma doba Aleksandra Doby na północnym Atlantyku. Kajakarz wciąż nie może opuścić Zatoki Nowojorskiej. Kajak OLO ma dobrą stateczność poprzeczną (nie wywróci się tak łatwo) ale okupione jest to statecznością kursową. Każda zmiana wiatru powoduje przeważnie zmianę kursu. A natura Olka nie rozpieszcza.
Raz za razem nad jego głową przechodzą zmiany układów barycznych. Ich efekt na OLO widać na załączonej mapie. Na minioną noc Aleksander dostał ostrzeżenie o możliwym sztormie (6-7 Bf). Na szczęście strefa silnego wiatru minęła naszego bohatera kilkadziesiąt mil na południe od niego. Teraz płynie w północno zachodniej ćwiartce niżu, której wiatru kierują go na południowy zachód.
W ostatnich kilka dni Olek świetnie poradził sobie z niekorzystną dla niego pogodą. Mając do dyspozycji tylko dryfkotwy (holowane na długiej linie spadochroniki zanurzone w wodzie -załączamy również zdjęcie), stoczył walkę z przyrodą, by jak najmniej stracić z wypracowanego na wschód dystansu. Przy niekorzystnym wietrze wschodnim, poruszał się praktycznie tylko z prędkością prądu zatokowego, eliminując praktycznie cały czynnik wiatru. Gdy tylko wiatr słabł lub zmieniał kierunek wykorzystywał go, aby natychmiast odrobić straty.
Otrzymał też rekomendacje, by w miarę możliwości przesuwać się bardziej na południe. Olek ma bardzo dużą szansę na wyrwanie się z zatoki w piątek. Będzie wtedy w cęgach silnego niżu (rysunek) z wiatrami zachodnimi. Zadanie będzie polegało na tym, by trzymać się w miarę blisko jego centrum i nie dać się zwiać za bardzo na południe, bo korzystny wiatr z niżu może okazać się za mocny.
Śmiałek czuje się dobrze. Wczoraj w wieczornej sesji łączności przeprowadził dwie rozmowy telefoniczne na fonii i to mu na pewno poprawiło humor i morale. [Jacek Pietraszkiewicz – nawigator wyprawy]

20.05

Kończy się 3.5 dnia, które Aleksander Doba miał na jak najszybsze oddalenie się od brzegu. Za kilka godzin rozległy wyż z centrum nad północną Kanadą, będzie wpływał na zmianę wiatru w rejonie żeglugi. Do tej pory Olek miał stabilne wiatry południowo zachodnie (SW). Wiatr ten spychał kajakarza na północ. Zespół brał to pod uwagę, bo po oddaleniu się od brzegu, OLO napotkać miał słaby, przeciwny prąd zatokowy. Działanie prądu i wiatru razem dawały pożądany kierunek żeglugi na wschód (E).
Dzisiaj wiatr się zmieni i na pewno zaobserwujemy, że kurs Aleksandra zmieni się na południowy (S) a w dalszym czasie nawet na SWS. Jutro będzie wiało ze wschodu i nawet pewnie zobaczymy, jak kajak cofa się z powrotem do Ameryki. Na szczęście wiatr nie będzie mocny (centrum wyżu zbliży się do Olka), więc strata dystansu nie powinna być duża. We wtorek wiatr dalej będzie zmieniał kierunek w prawo i nasz Kolos powinien wrócić na kurs wschodni. Tym samym zatoczy koło o którym informowaliśmy kilka dni temu. [Jacek Pietraszkiewicz – nawigator wyprawy]

18.05

Szklaneczka dobrego trunku na pewno trochę pomogła i Neptun dla Olka jest łaskawszy. Od wczoraj Olo przepłynął 39.2 mile morskie (72 km). Kierunek nie jest może idealny, ale nikt nie twierdził, że będzie łatwo. Aktualnie OLO płynie kursem średnim około 74 stopni czyli w kierunku północno-wschodnim do wschodniego. Optymalny (najszybszy) kurs na Golfsztrom to 145 stopni. Olkowi przeszkadza wiatr. Nie jest on bardzo mocny. Pochodzi z wyżu na południe od kajaka, ale stale spycha go na północ. Liczymy, że dziś OLO dostanie się w rejon przeciwnego łagodnego prądu zatokowego i ten wyrówna go na kierunek wschodni. Dziś pogoda będzie prawie taka jak wczoraj. Trochę większe zachmurzenie, wiatr 14-16 węzłów, temperatura około 16 stopni. Jednak jutro pierwsza kąpiel w strugach deszczu. A pod chmurami które nadchodzą silne porywy wiatru.
Od soboty wiatr zacznie kręcić. W ciągu 4 kolejnych dni obróci się w prawo o 360 stopni. Na śladzie trasy Olka,może wtedy zobaczymy duże “O”. Może to pożegnalne O będzie znakiem, że w końcu kontynent amerykański puści go ze swego uścisku…Trasę Olka można oglądać na http://olo.navsim.pl/index.php. Widać tam aktualną pogodę wiatrową, i statystyki za ostatnie 2 dni. Wczoraj o 2100 CEST serwer w Bolesławcu wyznaczył Olkowi kurs ortodromiczny 110 stopni do celu i podał odległość od niego 2911.8 Nm. Prostych kilka obliczeń i wynika z tego, że matematyczna podróż Olka potrwa 74.4 dni przy obecnej jego prędkości.Trzymajmy kciuki!!!
[Jacek Pietraszkiewicz – nawigator wyprawy]

17.05

Olek opuścił niebezpieczną strefę rozgraniczenia ruchu (morską autostradę dla dużych statków) około 08:00 czasu polskiego (02:00 czasu NJ) i płynie w pożądanym kierunku na otwartych wodach Atlantyku z prędkością około 1.75 węzła kursem południowo wschodnim do wschodniego. Pogodę ma stabilną. Lekki wiatr ok 3 Bf z południowego zachodu. Temperatura powietrza około 16°C. Zachmurzenie umiarkowane i bez deszczu. Świt miał o 5:45 czasu lokalnego. [Jacek Pietraszkiewicz- nawigator wyprawy]

P.S. Szkoda, że nie mógł wysłać nam zdjęcia, podobno miał piękną poświatę! Mamy nadzieję, że zrobił zdjęcia ;-).

16.05

Wreszcie! Dziś rano, 16 maja br., o godzinie 6:47 czasu nowojorskiego nasz KOLOS – Olek Doba – po pięciodniowym postoju w zatoce Barnegat w stanie New Jersey, znowu wypłynął na otwarte wody Atlantyku! Sztorm ustał w niedzielne południe. Ale na okno pogodowe należało poczekać jeszcze 2 doby. Olkowi potrzebny był wiatr wiejący z zachodu lub północnego zachodu. Co więcej, warunki pogodowe należało dodatkowo zgrać z cyklem pływów oceanicznych. Wypłynięcie powinno nastąpić przy najniższym poziomie wód. Tak – jak Olek potwierdził – zalecali miejscowi rybacy.
Nasz Kolos musiał wejść na pełny ocean wraz z odpływem, w jego ostatniej fazie, tuż przed rozpoczynającym się przypływem, kiedy rozkołysany falami akwen nieco się uspokoi.
Bardzo trudno było określić termin możliwego startu. Olek podjął próbę wypłynięcia w poniedziałek wieczorem czasu lokalnego. Jednak ciągle silnie wiejące wiatry i wysokie fale zablokowały go w porcie. Kolejna decyzja o wypłynięciu we wtorek wcześnie rano podjęta została w sytuacji, gdy woda zrobiła się na tyle stabilna, by Olek mógł bezpiecznie opuścić zatokę. Kilkanaście minut później już wiosłował w stronę kanału wychodzącego na ocean.
Przed Olkiem stoi teraz poważne wyzwanie. Musi jak najszybciej odpłynąć przynajmniej 120 mil morskich od wybrzeża Stanów Zjednoczonych, by dotrzeć do Golfsztromu. Ten silny prąd tworzący coś w rodzaju rzeki pośrodku Atlantyku, płynący z prędkością 1-2 węzłów, powinien nadać tempa unoszącemu się na jego wodach kajakowi, a w przypadku sztormów i przeciwnych wiatrów ograniczyć jego cofanie się. Zgodnie z prognozami przekazanymi przez nawigatora wyprawy Jacka Pietraszkiewicza, Olek na dopłynięcie do Golfsztromu ma jakieś trzy i pół dnia.
Miejmy nadzieję, że wreszcie Neptun okaże się dla Olka łaskawy. Na wszelki wypadek, na prośbę nawigatora tuż przed opuszczeniem zatoki Barnegat, Olek uczynił zadość tradycji żeglarskiej i „przekupił” boga morskich topieli szklaneczką whisky, wylaną do Atlantyku. W Lizbonie podaruje mu całą butelkę. OBY! TRZYMAMY KCIUKI!

13-14-15.05

Olek oczekuję w zatoce Barnegat na poprawę pogody, sprawdza jeszcze raz sprzęt, czeka..

12.05
Olek przerwał samotną wyprawę kajakiem przez Atlantyk z powodu załamania pogody. Kontynuowanie rejsu groziło przewróceniem lub rozbiciem kajaka o brzeg. Prognozy pogody na start przewidywały 3 dni wiatru zachodniego, pozwalającego na oddalenie się podróżnika od niebezpiecznego brzegu na bezpieczne 120 mil od brzegu. W rzeczywistości wiatr zmienił się już po 24 godzinach, nie pozwalając na kontynuowanie kursu wschodniego lub południowowschodniego. Kajakarz po 3 dobach znajdował się ciągle stosunkowo blisko wybrzeża. Pojawiło się realne zagrożenie, że cofający wiatr sztormowy wyrzuci go na brzeg, stwarzając poważne zagrożenie dla życia. Opcja cofnięcia się i przeczekanie sztormu na lądzie, w razie gdyby Olek był zbyt blisko brzegu podczas niego, od początku podróży była brana pod uwagę. Olek miał dużą nadzieję, że zdąży uciec. Pierwsze dni miał świetne tempo i pokonał spory dystans. Mając na uwadze bezpieczeństwo i swoje życie podróżnik zdecydował się zawrócić do portu. Olek zatrzymał się w zatoce Barnegat  w New Jersey. Po konsultacjach z nawigatorem wyprawy – Jackiem Pietraszkiewiczem – możliwość wznowienia podróży będzie, gdy pogoda się ustabilizuje. Olek jak zwykle – nie poddaje się….Kolos!

10.05

Dzisiejszy dzień upłynął Olkowi na walce ze wschodnim wiatrem. Prognozy tygodniowe nie sprawdziły się. Co prawda OLO płynie na południe (główny wariant wejścia na Golfsztrom), ale utrzymanie tego kursu w tych warunkach jest szalenie męczące.

Niedzielny sztorm, który nadciąga, jeśli zaskoczy Olka zbyt blisko brzegu może być zbyt niebezpieczny. Wieczorna łączność nawigacyjna z Olkiem zakończyła się podaniem Olkowi najbliższego portu schronienia (23 mil morskich na zachód od obecnej pozycji Olka). Nasz Kolos, podejmie decyzję w ciągu kilkunastu godzin. Być może zdecyduje się na ponowny start, gdy wróci wiatr zachodni i minie zagrożenie sztormowe.
[nawigator wyprawy Jacek Pietraszkiewicz]

8.05.2017

Godziny poranne – zaczęło się dramatycznie. Obszar wokół Półwyspu Sandy Hook nie jest dla Olka sprzyjającym, a przede wszystkim bezpiecznym miejscem. Tym razem kierunek wiatru był idealny. Wiejąc od strony lądu miał ułatwić, a nawet przyspieszyć wyjście na Atlantyk. Z tym, że był to wyjątkowo silny wschodni wiatr. Krótko po starcie nasilający się wiatr uderzył w kajak z impetem, znosząc go na pobliskie skały. W takich warunkach kajakarz jest bezbronny. Świadomy zagrożenia Olek poprosił o wsparcie. Z pomocą przyszli Piotr Chmieliński oraz bracia Pete i Jeff Patach, właściciele łodzi motorowej. Niemal w ostatniej chwili dotarli do “OLO”, który znalazł się niebezpiecznie blisko wystających z wody głazów i wzięli go na hol.

Płynąc w kierunku oceanu, razem z pomagającym im Adamem Rutkiewicz podziwiali ekwilibrystyczne sztuki Olka na falach wzniecanych wiatrem, jego umiejętności i siłę w stawianiu do pionu kajaka, który przechylał się na boki tak mocno, że zdawało się, iż nie ma możliwości, by nie przewrócił się do góry dnem. Olek to Kolos!

Kilka minut przed 13:00 czasu nowojorskiego, gdy dotarli do punktu na Atlantyku, z którego Olek został cofnięty rok wcześniej, odczepili linę i……pozwolili odpłynąć Olkowi w swoją niezwykłą podróż do Europy!!

Wieczorem Olek przekazuje, że na oceanie……….przywitały go delfiny! To dobry znak!

7.05.2017

W niedzielę 7.05 o godzinie 20:57 Olek został zwodowany w zatoce Sandy Hook, w Leonardo State Marina i tym samym o godzinie 20:57 czasu nowojorskiego, 00:57 czasu UTC, 2:57 w Polsce, rozpoczyna swoją Trzecią transatlantycką wyprawę kajakową! Start był bardzo trudnym momentem.

Maj 2017……kontynuacja wyprawy.

Start:  Leonardo State Marine, 7 maja 2017, o godzinie 20:57 czasu nowojorskiego, 00:57 czasu UTC, 02:57 czasu polskiego.

Maj 2016…..czas szybko płynie.

Zeszłoroczny, mój trzeci rejs– z kontynentu Ameryka Północna do Europu – został przerwany 2 czerwca, niedługo po wypłynięciu z Nowego Jorku.
Nie odpłynąłem zbyt daleko od lądu i niestety nie uniknąłem zagrożenia, jakie dla kajakarzy w tym obszarze stwarzają niekorzystne wiatry. W nocy z wtorku (31 .05)  na środę (1.06) miałem wypadek, fala przybojowa uderzyłam w mój kajak. Niektóre urządzenia elektryczne uległy zniszczeniu.

Jednak nie poddaje się, to nie koniec przygody. Chcę kontynuować trzecią transatlantycką wyprawę kajakową, którą zacząłem 29 maja. W wypadku został uszkodzony kajak. Sprowadziliśmy go do Polski, naprawiliśmy, wróciłem do Stanów i rozpoczynam swoją wyprawę. Liczę, że zajmie mi to 4 miesiące. Planowany dystans do pokonania to 3 tys. mil morskich czyli ponad 5,5 tys. kilometrów. Trzymajcie kciuki!

Więcej na blogu…

 

© Aleksander Doba. All Rights Reserved. | Made by Sorus Publishing | Powered by Klienter.com | This site is a part of GoEnterGo.com Travel Community