24 Sie 2 komentarze Magdalena Czopik Inne

tekst: Piotr Chmieliński

– Znaleźliśmy „OLO” o brzasku dzisiejszego ranka, na południe od St. Mary’s, Isles of Scilly. Olek był w świetnej kondycji. Z radością powitał nas w ten piękny letni dzień, ale jest zdecydowany płynąć na kontynent, do Francji, około 100 mil morskich na południe – pisze Alan Hartwell, Zastępca Kapitana Portu z Wysp Scilly nieopodal Kornwalii.

Aleksander Doba, płynący kajakiem ze Stanów Zjednoczonych do Europy, po trzech i pół miesiącach podróży po Atlantyku, po raz pierwszy zobaczył ląd! Wiatry, które zniosły go na północ, spowodowały, że zbliżył się do Archipelagu Scilly na zachód od wybrzeża Anglii. Przepłynął pomiędzy wyspami Samson, New i Old Gromsby, St. Agnes i St. Mary’s. Tam właśnie znalazł go A. Hartwell, który na moją prośbę popłynął Olkowi na spotkanie, a przede wszystkim, by zapytać, czy kajakarz nie potrzebuje pomocy np. przy akumulatorze, o którego awarii wspominał we wcześniej wysyłanych tekstach.

Podstawowe jednak pytanie było, czy nie chce zakończyć swojej wyprawy w Kornwalii. Dopłynięcie do Anglii już spełnia podstawowe założenie Trzeciej Transatlantyckiej Wyprawy Kajakowej, którym było dotarcie do Europy. Aleksander Doba stawiał sobie jednak za cel dopłynięcie do Europy kontynentalnej i …. tego się trzyma.

– Płynę do Francji! – oznajmił mi w rozmowie telefonicznej krótko po spotkaniu z załogą z portu St. Mary’s. – Nie potrzebuję żadnej pomocy, ani wymiany akumulatora.

Zgodził się jedynie na popilotowanie go do nieco spokojniejszego miejsca, gdzie będzie mógł odpocząć kilka godzin i przygotować się na wejście do Kanału La Manche.

Trasę „OLO” śledzi brytyjska straż przybrzeżna, aż do momentu, gdy wejdzie w strefę podlegającą francuskiej straży przybrzeżnej, która już czeka na niezwykłego podróżnika z Polski.